souvre

Osiągnął szczyt w walce o zdrowie 🏔💪

Maciej Maciejewski jest dziennikarzem, redaktorem naczelnym „Network Magazynu”. Siedzący tryb życia zamienił na aktywność fizyczną, która zaprowadziła go na… Mont Blanc!

– W ferworze pracy połączonym z obżarstwem oraz totalnym, mocno leniwym podejściem do wszelkiej formy ruchu i jakiegokolwiek sportu, doprowadziłem się do ruiny. Pod koniec 2017 roku ważyłem 120 kg… – wspomina Maciej Maciejewski.

Nasz bohater swoją szeroko zakrojoną akcję odchudzająco-naprawczą rozpoczął w październiku 2017 roku od operacji nosa. Musiał wyprostować przegrodę nosową, bo jego słaba kondycja mogła być spowodowana wieloma czynnikami, nie tylko otyłością.

– Lekarz zagroził, że w wieku 45 lat będę miał pierwszy zawał, tudzież wylew. Olbrzymie nadciśnienie, cholesterol mocno przekroczony (216), trójglicerydy wystrzeliły gdzieś w kosmos (547), cukrzyca II stopnia, za wysokie stężenie kwasu moczowego… Porażka.

Po wyprostowaniu nosa od razu udał się do dietetyka. Bo aby znacznie zredukować wagę ciała i dojść do jakiejś, w miarę poprawnej kondycji fizycznej, musiał totalnie zmienić swoje nawyki. Żywieniowe i lifestylowe. – Przez 15 lat tylko siedziałem i jadłem, więc musiałem przemeblować od podstaw całe swoje życie. Mój jedyny ruch fizyczny polegał na dojściu do samochodu, żeby pojechać do baru szybkiej obsługi, ewentualnie na oddaloną o 100 metrów stację benzynową w celu uzupełnienia stanu magazynowego Coca-Coli – relacjonuje Maciej Maciejewski.

MOVE YOUR ASS

Najbardziej zmartwił go wiek metaboliczny, czyli tempo starzenia się organizmu. Pod tym kątem miał – uwaga! – 58 lat.  Na szczęście waga zaczęła spadać Maciej trzymał się wskazówek, więc szybko pojawiły się efekty. – Siła, kondycja, dobre samopoczucie fizyczne nie wrócą, jeśli będziemy tylko dobrze jeść. W którymś momencie trzeba zrobić Move Your Ass – wyznaje. Początki były bardzo trudne. Na pierwszy spacer udał się z żoną zaraz po wyjściu ze szpitala. Ważył wtedy 116 kg. Już po 200 metrach marszu musiał zaliczyć pierwszy odpoczynek na chodniku, bo zabrakło mu tchu.

Na szczęście nie poddawał się i organizm dość szybko nabierał rozpędu. Za kilka dni przeszedł kilometr, potem dwa, za tydzień trzy… Z czasem był w stanie wziąć udział w pierwszych w życiu zawodach sportowych. Był to II Bieg Souvre w Inowrocławiu. – Byłem przedostatni (bo jedna kobieta z gorąca zemdlała), ale ukończyłem. Nawet zmieściłem się w regulaminowym czasie 50 minut i dostałem medal – wspomina.

Kiedy zaczął już biegać, troszkę się nudził, więc powoli dokładał sobie inne sporty. Zaczął chodzić na siłownię, jeździć na rowerze, konno, wędrował po górach. Organizm bardzo szybko reagował pozytywnie, co było widać po kondycji i sylwetce. Zszokowany lekarz prowadzący był pozytywnie zaskoczony wynikami badań i odstawił 80% tabletek, jakie do tej pory zalecił.

– I to jest sztos. Jeszcze ten wiek metaboliczny – dziś mam mniej niż 30 lat!

INTELIGENTNA SUPLEMENTACJA  

– Nigdy bym tego nie osiągnął, gdybym nie stosował dobrych suplementów. Dzisiaj jest to niezbędne – wprowadzenie w życie samej diety niewiele zmieni, gdyż człowiek nie ma już dostępu do zdrowej żywności. Wszystko jest modyfikowane. Nie mamy już takich składników i produktów, jakie były 100 lat temu. Na własne życzenie. Ważne, że celem stosowania suplementów diety nie jest leczenie chorób, powinni z nich korzystać przede wszystkim ludzie zdrowi.

– W trakcie swojej akcji odchudzająco-naprawczej spożywałem i testowałem wiele dobrych suplementów diety. I świetnie sprawdziły się produkty od firmy Souvre Internationale. Bardzo dobrym dodatkiem do diety są oczyszczający ciało AntiOxi Energy oraz wspomagający umysł Immune Plus. Niezbędny okazał się również wysokoprzyswajalny magnez, który przede wszystkim zlikwidował u mnie dolegliwe skurcze mięśni. Niedawno zacząłem sprawdzać również serię Vitie, którą z całego serca polecam, zwłaszcza osobom dbającym o ruch. Proteiny posiadają w swoim składzie kombinację roślinnych białek, tj. grochowego oraz z brązowego ryżu. Wszystko to jest wzbogacone o wysokiej jakości koncentrat sojowy, BCAA i kreatynę. No i Vitie Shot – świetny przed każdym treningiem, pomaga w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych, wspiera optymalne funkcjonowanie układu nerwowego i co ważne – przeciwdziała uczuciu zmęczenia.

Jeśli ktoś chce zwiększyć swoje możliwości, szuka sprawdzonego źródła energii – to są bardzo dobre produkty.

MLM TOUR BY MACIEJEWSKI

Jak schudł 34 kg, ewidentnie poczuł, że ma syndrom niespokojnych stóp. Postanowił zatem zaplanować rowerową podróż z Sosnowca na… Hel! Ale to nie koniec zaskoczeń. Wkrótce potem przyszedł czas na MLM TOUR IN MONT BLANC. – Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach. Poza tym, każda podróż to droga. Dla jednych ważny jest cel, dla innych sama droga… Nie ważne jak idziesz – wolno czy szybko, najważniejsze, aby wciąż do przodu. Podczas swojej pierwszej wyprawy na Mont Blanc ogromnie dużo się nauczyłem, zdobyłem swój pierwszy w życiu czterotysięcznik (Gran Paradiso), pierwszy raz aklimatyzacja na takich wysokościach, pierwszy raz w rakach i od razu na lodowiec (Aiguille Du Midi), granie i konkretny śnieg, wspólne poruszanie się z asekuracją, czekanem, zaufanie do partnera i przewodnika. Mnóstwo wysiłku – wyznaje.

Już teraz zapowiedział, że za rok zatańczy z alpejską górą rock’n’rolla w ramach kolejnego już projektu MLM TOUR IN MONT BLANC #2. Trzymamy za słowo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.